Wyzwanie: Precz z cukrem

START: 1 stycznia 2018

1 dzień
(1 stycznia 2018)

Nie jest źle. Czuję, że mogę dać radę. Ze słodkich, to banan, ale to owoc, więc wiesz, się nie liczy. Posypany cynamonem ten banan, taki szyk.

Około godziny 21 jestem na maksa zła, bo nie dość, że nie jem cukru, to jeszcze nie jem po 19. Jestem tak zła, że będę gryźć ludzi (w tym momencie rozumiem skąd przypadki kanibalizmu na świecie). Ciężko się żyje na detoksie. Jestem tak cholernie zła, że nie myślę (dosłownie). Zła bez powodu. Ja się nie denerwuje, ja się od razu wkurwiam.(to moje, stare, ale moje). Idę się zamknąć w pokoju zanim zatruję całą rodzinę. Najbardziej mnie cholera bierze jak ktoś inny je.

2 dzień
(2 stycznia 2018)

Znasz zasadę : „Najgorsze są pierwsze dni”, prawda? Swoją drogą jak to poprawnie zapisać? Może powinno być: Znasz zasadę -„Najgorsze są pierwsze dni” – prawda?

A trzeba było iść na edytorstwo z tym nazi-orto. I te marzenia (za młodu) o dyktandzie ogólnopolskim i ten programista, który go kiedyś wygrał, a może to był jednak fizyk. No nic, jest źle, z tym cukrem źle. Zero skupienia, zero produktywności, no i ten humor. Nadal jestem zła. Nic mi się nie chce, tylko marzę o pachnącej świeżej drożdżówce albo lepiej o pączku różanym, albo jeszcze lepiej Prince Polo- masz to Mucha, czujesz ten moment? A co ja mam z uciech życia? Banana z cynamonem. Ehe. No właśnie. Ten cynamon to trochę celowo, bo jak bez, to po takim bananie nadal bym coś jadła. To jest właśnie uzależnienie, a jak posypię cynamonem to trochę mniej. Muszę dać radę. Rzucenie cukru byłoby największym osiągnięciem mojego życia. Pokonać nałóg, który trwa od 20 lat. To już łatwiej zostać CEO…

No nic, walczę ze sobą. Walczę jak Górski, z tym że mój narkotyk jest wszędzie. Jeszcze cukru nie ma w sałacie, jeszcze… Dam radę. A jak nie dam? To mam się zgolić, a może ekstrawagancko zafarbować? Oberżyna z warzywniaka albo estradowa fuksja. Hej, gramy dalej, Mucha lecisz, nie opadasz! Dobra, idę spać, zanim pogryzę koc i ludzi. I jeszcze zimno. Jak jest zimno, to jem, bo myślę, że z głodu mi zimno, a potem zjem i…i tak zimno. Problemy z termoregulacją. Może to też od cukru. Drugi dzień. Jeszcze tylko 58 i pokonam czorta;)

3 dzień
(3 stycznia 2018)
Przeżyłam, ledwo, ale przeżyłam. Najgorsze są pierwsze 3 dni, potem uderzenie 5-tego, 13-stego i 30-stego. Potem jeszcze 40 i 60-sty. Dam radę. Nie jest przecież źle. Można podgryzać migdały, jeść owsianki. Najgorzej będzie w sklepie. Muszę omijać szerokim łukiem niektóre sektory. Jak kupić chleb, nie patrząc na mufinki? Jak kupić gorzką czekoladę czy kakao, nie wracając ze słodkim batonikiem? To są wyzwania! Jak spotkać się w weekend, nie jedząc drożdżowca? O losie! Może się nie spotykać, bo jak wola słaba, a wszyscy cukier pałaszują. Będzie dobrze. Mam wreszcie moc:)

Burczymucha

SaveSave

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *