Wena i już jej nie ma

Niestety z weną jest jak z błyskiem w oku. Albo masz albo nie, z niczego nie wyczarujesz. Czasem łapię się na tym, że chciałabym coś napisać, mam w danej chwili tak niesamowity polot, sypie porównaniami jak z rękawa, ale zazwyczaj jestem wtedy w łóżku i do połowy śpię. I ten dylemat, zrywać się o 2, by napisać coś powalającego na kolana czy dalej chrapać i liczyć na to, że te lotne epitety się spamięta? Zazwyczaj wybieram opcję łatwiejszą – śpię dalej, potem wstaję za godzin kilka i…

To by było na tyle.

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *