Szuga szuga mejks ju haj

Wytrzymałam miesiąc. 30 pięknych wolnych cukrem nieskrępowanych dni. Moje życie było takie stabilne. Żadnych cukrowych zrywów, nieprzewidywanej jazdy w nocy pod drajw sru. Żadnego ubereats. Cisza i kasety video (serio?). Pozostańmy przy ciszy i stabilnym biciu serca. A potem „Whoop” „Whoop”, zmiana warty, idziemy w party! Noga na gazie, jazda na automatycznej fazie, tuzin, niech będzie tuzin. Koniecznie z dziurką i bez dziurki też. W sam raz na raz i by zatrzymać czas. I to nie są ćwiczenia. To jest Proszę Państwa, bal! Nie wiem jak jutro, dziś szczytuję. Insulinooporność na firmamencie, hehe, znowu jestem na zakręcie. Serca bicie.

 

Na dziś:

American Made

Dziś mnie już nic więcej nie obchodzi.

SaveSave

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *