Bez słodyczy, Mucha krzyczy

Każdy z nas ma jakiegoś demona, z którym walczy. Może się tak zdarzyć, że tych demonów jest wiele. Ja, niestety, jestem osobą dość towarzyską i zbyt tolerancyjną. Wybaczam, daję drugą szansę, trzecią, dziesiątą, a potem ani się obejrzę tonę w toksykaliach. Jednak dużo czytam, myślę, analizuję, i szlag mnie czasem trafia, a może bardziej się nudzę? Tym schematem, że ciągle to samo i ciągle na tarczy, i że ile można, że przecież tym razem, że inaczej. I dupa. Znowu to samo, ale teraz się przecież uda, bo życie płynie, no i ja płynę. Hej, Mucha, odwagi! Cała naprzód, pamiętasz?

To ja bym chciała dzisiaj się pożegnać. Przynajmniej spróbować, bo wiesz, toksyczne towarzystwo jest gorsze niż brak towarzystwa. Ok. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech. Wydech. Wydech.(?) Eliminuję dzisiaj:

CUKIER

Żegnaj kochany. Byłam z Tobą całe życie. Gdy byłam smutna – wspierałeś, gdy byłam szczęśliwa – wspierałeś, gdy świętowałam – wspierałeś, i tak każdego dnia razy kilka. Aż w pewnym momencie więcej było spustoszenia niż miłości. Przecież miałeś mi towarzyszyć, pomagać, pchać do przodu, a Ty mnie osaczyłeś. Uzależniłeś od siebie i nie odstępowałeś na krok. Żyć bez Ciebie nie mogłam! Nadal nie mogę, ale wiem, że muszę odejść. Znaczy wiesz…no może nie tak brutalnie, może nie „the end”, ale co powiesz na to, byśmy zredefiniowali naszą relację? Na przykład owoce, wiesz tak spokojniej, bez tych namiętności w stylu Ptasie Mleczko, Milka, McDonald. Noo i może w chlebie i w szynce. Wiem, że jesteś w szynce, bo przeczytałam. Chodzi o to, że ja tak dłużej nie mogę. Wiesz, musimy zwolnić, trochę się wycofać. Przestrzeni potrzebuję, wiesz? To spróbujmy. Tak na 3 dni i zobaczymy. Ok? No, to lecę. Buźka, cześć.

SaveSave

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *